| Ostatnie Dni Judasza Iskarioty |
|
|
| Wydarzenia - Relacje |
| Autor: Jerzy Krysiak |
| Wtorek, 25.05.2010 00:05 |
|
Choć sprawa nieziemska, to postacie i charaktery jak najbardziej z naszej planety. Prawnicy mają kontakty z diabłem, świadkowie są pełni rozterek i słabości a święci nie są wcale tacy święci. Ta huśtawka nastrojów i emocji jest chyba największym atutem przedstawienia, które wyreżyserował David Myles. Choć oficjalnie sztuka zaliczana jest do gatunku komedii to trudno odgadnąć, w jaki sposób Stephen Adly Guirgis, autor sztuki, wyznacza granice miedzy farsą, ironią i dramatem. Widzowi w interpretacji sztuki z całą pewnością nie pomagają aktorzy. Dające się zauważyć różnice w kunszcie aktorskim były wręcz rażące. Nie wiem, czy był to zamierzony efekt pracy reżysera, ale niektóre sceny były tak banalne, że aż prosiło się, aby je po prostu wyrzucić. A może była to satyra, której nie potrafiłem wychwycić?
 Na zakończenie pozostał jeszcze tytułowy Judasz. Tradycyjnie przedstawia się go jako podłego zdrajcę, człowieka bez honoru i poczucia sprawiedliwości.
|



Grupa Human Sacrifice Theatre z Melbourne przygotowała nie lada gratkę dla miłośników rozpraw sądowych. Kilka tygodni temu piwnice budynku przy 45 Flinders Line zamieniły się w biblijny czyściec, a w nim urządzona została sala sądowa. Sąd debatuje nad losem Judasza Iskarioty.
Niektóre sceny są naprawdę wyśmienite. Gra aktorska Holly Shanahan (obrońca) oraz Adama Mattaliano (oskarżyciel) może zadowolić najbardziej wybrednych koneserów teatralnych. Kiedy do tej dwójki dołącza Krzysztof Kaczmarek (Kajfasz) zostajemy zaproszeni do prawdziwej teatralnej uczty. Takiego teatru nie powstydziłaby się żadna europejska stolica. Sam Krzysztof twierdzi, że przypadła mu w udziale jedyna rola, gdzie nie ma elementów komicznych. 


